Wczoraj poczułem kilka razy ruchy naszego dzidziusia. Wzrasta, rozwija się choć go nie widać i bezpośrednio dotknąć a skoro tak to nie mam wpływu na to. Jestem ojcem po raz kolejny a znów uczę się ufać, że będzie dobrze. Początki jego istnienia rodziły się w niepewności czy w ogóle przeżyje gdy miał kilka centymetrów. Wszechmocny Stwórca wlał wtedy w moje serce wiarę, że jego łaska jest nad moim niedawno poczętym dzieckiem. Stał się cud i przy kolejnym badaniu okazało się, że wszystko jest dobrze.
Czy mam wpływ na rozwój mojego dziecka? Pośrednio tak. Po pierwsze dbać o moją kochaną żonę a jego mamusię. Po drugie błogosławić go i ufać obietnicy, którą przyjąłem. Już teraz mogę wypowiadać słowa błogosławieństwa nad naszym dzidziusiem.
"Niech ci błogosławi Pan i niechaj cię strzeże;
niech rozjaśni Pan oblicze swoje nad tobą i niech ci miłościw będzie;
niech obróci Pan twarz swoją ku tobie i niech ci da pokój.
Tak będą wzywać imienia mojego nad synami izraelskimi, a Ja będę im błogosławił."
4Mo 6:24
Polecam książkę pt.:" Moc błogosławieństwa Ojca" Henryk Wieja.
Pan Bóg, który tka dzieci w łonie matki obiecał błogosławić nasze dzieci gdy my będziemy to robić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz